Nieodwracalna strata bliskiej osoby, chociaż jest naturalnym elementem życia, jest także ogromnym bólem i stresem. Jednocześnie temat umierania i śmierci, choć dotyczy zjawiska powszechnego i nieuniknionego, jest zwykle ignorowany, uważany często za nietaktowy.

Spotkałam się także z przekonaniem, że lepiej o śmierci nie rozmawiać, bo się ją przywoła… Dobrze, że jest listopad, który swą aurą przypomina o przemijaniu, a wspomnienie bliskich zmarłych znalazło swoje miejsce również w kalendarzu.

Utrata kogoś ważnego

Na początku jest tak ciężko jakby nigdy już nie miało być lżej. Dopiero po pokonaniu pewnej drogi, którą trzeba przejść, po dokonaniu się niezbędnego procesu rozgrywającego się w naszym wewnętrznym świecie, jesteśmy w stanie dostrzec inną perspektywę.

Znane słowa Margery Allingham niosą ze sobą ważne przesłanie:

Żałoba nie jest zapominaniem. To rozwiązywanie wielu małych węzełków zawiązanych w przeciągu całego życia. To uzyskanie z każdego węzełka czegoś wartościowego, czegoś, co trzeba zapamiętać i zachować na całe życie. Proces ten kończy się wzbogaceniem. Błogosławieni ci, którzy są w żałobie, bo staną się przez to silniejsi. Zanim jednak to osiągną, muszą przejść przez wiele ciężkich, niebezpiecznych i bolesnych doświadczeń

O śmierci, stracie często nie umiemy rozmawiać. Nie wiemy co i jak powiedzieć, czasem powiemy coś być może nieadekwatnego. Nie wynika to z naszej złej woli, tylko z „ciężkości gatunku” jakim jest rozmowa o śmierci bliskich, o przeżywaniu jej konsekwencji. Ratujemy się popularnymi zwrotami używanymi w kontekście żałoby (które niekoniecznie pomagają) lub po prostu milczymy.

Pewna kobieta, której zmarł ojciec, powiedziała mi, że przez dwa tygodnie nikt z jej przyjaciół do niej nie zadzwonił. Czuła jakby to ona umarła, a nie jej tato. To pokazuje jak niewiele wiemy o tym czym jest żałoba, jak odnaleźć się w kontakcie z osobą opłakującą stratę.

CZYM JEST ŻAŁOBA?

Żałoba jest procesem następującym po stracie bliskiego (w niektórych przypadkach, zwłaszcza nieuleczalnej choroby przewlekłej, może rozpocząć się przed jego śmiercią). Celem żałoby jest prawdziwe zaakceptowanie utraty, zbudowanie na nowo swojej tożsamości już bez osoby zmarłego ale z pamięcią o nim.

Każdy przeżywa żałobę inaczej. Wiedza czym ten proces jest, jakie ma etapy jest potrzebna zarówno osobie, która przeżywa stratę (by upewnić ją, że to co się z nią dzieje jest naturalnym procesem, że ma prawo przeżywać to po swojemu – o ile nie jest to destrukcyjne) jak i osobom jej towarzyszącym (by potrafiły udzielić potrzebnego wsparcia zarówno żałobnikowi, jak i sobie, oraz kontrolowały prawidłowość przebiegu żałoby).

Jedna osoba będzie potrzebowała płakać w ciszy, inna codziennie odwiedzać grób zmarłego, kolejna dużo rozmawiać o tym, co się stało, inna będzie szukała kontaktu z rodziną. Emocje towarzyszące temu wszystkiemu mogą być nieprzewidywalne nie tylko dla osób towarzyszących żałobnikowi, ale zaskakujące również jego samego.

ETAPY ŻAŁOBY

Żałoba trwa szacunkowo 12-36 miesięcy. W przypadku żałoby po śmierci dziecka okres ten wydłuża się do około pięciu lat. Jednak nie ma reguły. Statystyki statystykami, a życie, życiem. Ważne by wiedzieć co jest charakterystyczne dla poszczególnych faz, pamiętać, że u każdego będzie to wyglądać trochę inaczej oraz zwrócić uwagę na niepokojące sygnały, by poprosić o pomoc na czas.

Na każdym etapie przeżywania żałoby zmiany w funkcjonowaniu osoby dotyczą wszystkich obszarów życia: fizycznego, emocjonalnego, duchowego, społecznego.

Faza początkowa: trwa od kilku godzin do kilku tygodni. Poza szokiem, niedowierzaniem, pojawia się często odrętwienie, automatyzacja codziennych czynności.

Faza druga: uświadamiania sobie straty. Charakteryzuje się dużą zmiennością emocjonalną. Może trwać kilka miesięcy. Pojawia się w niej często gniew, poszukiwanie winnych, idealizowanie zmarłego, poczucie winy, silny żal, złość odczuwana wobec zmarłego może być skierowana na innych (w tej sytuacji osoba potrzebuje uwolnienia złości i właściwego jej ukierunkowania), odczuwane jednocześnie smutek i ulga (do tej ostatniej trudno się przyznać wielu osobom, potrzebują upewnienia, że mają prawo odczuwać to co odczuwają, że nie są to doznania nieprawidłowe), próba zrozumienia sytuacji połączona z ciągłym niedowierzaniem, itp.

Trzeci etap: akceptacja śmierci bliskiego poprzedzona często jest wycofaniem po wyczerpujących poprzednich fazach żałoby. Pojawia się przygnębienie, powolne odzyskiwanie energii by w końcu pogodzić się ze stratą oraz rozpocząć powrót do zdrowia. Jest to proces długotrwały, wymagający przeorganizowania swojego życia, odnalezienia siebie na nowo, ponieważ nie jesteśmy już tacy sami jak przed śmiercią bliskiego nam człowieka.

Odnowa następuje w nas po niezbędnych zmianach, które zaszły na wszystkich płaszczyznach naszego funkcjonowania. Kiedy już spokojnie możemy wspominać bliskich, których straciliśmy, kiedy żal i smutek mają dużo mniejsze natężenie, wtedy dopiero widzimy rozwój, jaki się w nas dokonał. Wykształciła się w nas jakby nowa tożsamość. Zmieniły się lub nabrały innego znaczenia role, jakie w życiu pełnimy.

NIEPRAWIDŁOWE PRZEŻYWANIE ŻAŁOBY

  1. przedłużający się czas żałoby – choć nie ma ten proces ścisłych ram czasowych, to jednak czas przekraczający dwukrotnie średni okres żałoby jest już podstawą do niepokoju,
  2. powstrzymywany żal – zagłuszanie, tłumienie żalu, rzucanie się wir zajęć, unikanie przeżywania bolesnych emocji, narzucanie sobie nowych obowiązków, itp.,
  3. patologiczny żal – nieustanna koncentracja na zmarłej osobie z poszukiwaniem z nią kontaktu, ciągła izolacja i wrogość wobec całego świata, tworzenie „izb pamięci”,
  4. schorzenia psychiczne – zwykle mamy do czynienia z depresją, zaburzeniami lękowymi, zespołem stresu pourazowego.

Do oznak, które powinny zwrócić uwagę na każdym etapie żałoby, zaliczymy:

halucynacje (tak silne odczuwanie obecności zmarłego, że się go widzi i/lub słyszy co mówi), całkowity brak zainteresowania czymkolwiek i kimkolwiek, trudności w oddychaniu i inne niepokojące objawy fizyczne, np. ucisk w klatce piersiowej, całkowity brak łaknienia i pragnienia oraz zaburzenia w sferze emocjonalnej i duchowej takie jak silny gniew, przytłaczające poczucie winy, chęć dołączenia do zmarłego, poczucie, że „moje życie się skończyło”.

Moje przemyślenia i doświadczenia związane z żałobą

Często dopiero po śmierci kogoś bliskiego widzimy jego życie jako całość. Nieraz dopiero wtedy możemy czerpać z tego życia naukę. Wyciągnąć wnioski, podążyć podobną lub zupełnie inną ścieżką.

W żałobie dojmujący jest stres związany z zakończeniem ważnej relacji w naszym życiu. Zakończenie to jest bezpowrotne, nieodwracalne. Wymyka się poza obszar naszego wpływu. Nie możemy cofnąć czasu, uzdrowić lub uratować kogoś. To jest już ta rzeczywistość, która nam się całkowicie wymyka.

Potrzebny jest czas by zrozumieć co się stało – w znaczeniu – co dla mnie to oznacza, że ktoś ważny odszedł, że czuję się osierocony. Ktoś nagle po prostu „zniknął z mapy”. Osoby, które były „ważnymi stałymi” w naszym życiu, odchodzą. Nasze wyobrażenie o świecie i o nas samych zaczyna się chwiać.

Myślę, że dobrze jest wiedzieć, że proces żałoby może nas zaskoczyć. Na wielu płaszczyznach: psychologicznej, duchowej, emocjonalnej, somatycznej, społecznej. Nie jesteśmy w stanie przygotować się tak naprawdę na żadną śmierć. Na ból. Może okazać się, że ktoś, kto miał już dużo lat, był bardzo chory, kto może nawet chciał już umrzeć, kiedy odchodzi – jego śmierć jest dla nas bardzo trudna. Wchodzimy w stan odrętwienia, wszystko wydaje się takie płaskie. Odchodzi i zostawia nas tu, gdzie trzeba znieść ból i cierpienie, gdzie tak naprawdę trzeba żyć, a czasem żyć się nie chce. Albo nagle umiera kluczowa osoba w naszym życiu. Może pojawić się uczucie, że nasz życie też się już skończyło.

Taki stan może trwać jakiś czas. Będzie ciężki nie tylko dla nas, ale także dla osób nam towarzyszących, które przeżywają również ogromny stres. Nie taki jak my, ale też bardzo duży. Boją się o nas, ich niepokój może być dla nich naprawdę przytłaczający.

Czasem potrzebna jest dodatkowa pomoc kogoś z rodziny, kogoś niezwiązanego z rodziną, lekarza internisty, doraźna pomoc psychologiczna, a czasem bardziej zaawansowane formy pomocy. Dobrze pamiętać, że o tę pomoc można, a czasem po prostu trzeba poprosić. Bez względu na to czy sami doświadczamy żałoby, czy też towarzyszymy komuś, kto w tej żałobie jest.

„Wskazówki praktyczne”, czyli kilka ważnych spraw

Im dłuższy czas do pogrzebu tym gorzej. Koszty psychologiczne odwlekania pochówku mogą być bardzo wysokie. Moim, tylko moim zdaniem, jeśli nie ma takiej konieczności, nie warto przekładać pogrzebu. Nie trzeba na przykład czekać żeby dojechali wszyscy krewni, zwłaszcza jeśli ich związek ze zmarłym nie był/jest silny. Rozumiem, że ktoś chce być na pogrzebie krewnego, jednakże trzeba spojrzeć na tych, którzy najbardziej przeżywają żałobę. Dla nich odwlekanie tego “ostatniego pożegnania” może być katastrofalne w skutkach.

Po drugie, warto pozwolić sobie na żałobę. Nie rzucać się w wir zajęć, zwłaszcza zupełnie nowych, może również stresujących. Nie podejmować zbyt szybko działań innych niż niezbędne. Prosić o pomoc. Inaczej ten nie do końca przeżyty i nieprzepracowany żal może wrócić w formie co najmniej niespodziewanej dla nas. Niezrozumiałej, niepokojącej. Warto dać sobie potrzebny czas.

Pamiętajmy, że nie jesteśmy samotnymi wyspami i osoby towarzyszące nam w żłobie również przeżywają stres i niepokój. Jeśli jesteśmy już na siłach, upewnijmy bliskich, że nic złego się nie dzieje, powiedzmy czego potrzebujemy. Ta trudna sytuacja dotyka całą rodzinę.

źródełka:

Dobrzyński P., Fazy żałoby,
Rogiewicz M., Buczkowski K., Dorosły pacjent w żałobie po śmierci bliskiej osoby— rola lekarza rodzinnego,
Łukaszewska B., Doświadczanie żałoby przez osoby dorosłe. Formy wsparcia psychologicznego w kontekście opieki paliatywno-hospicyjnej,

Oraz lektura, z której nie korzystałam, ale wydaje się być ciekawą pozycją dotyczącą kultury śmierci i umierania

Podziel się