Rozpoznawanie uczuć jest jednym z ważniejszych elementów szczęśliwego i efektywnego życia. Mogłoby się wydawać, że sprawa jest prosta. Emocje i uczucia są nam znane, bez trudu potrafimy je nazwać. Na pewno? Co jakiś czas pojawia się w nas nieopisane zmęczenie, przeciążenie, niepewność. Czasem pojawia się rozgoryczenie, zamęt i nie wiemy jakie jest ich źródło.

Źle rozpoznane lub nierozpoznane uczucia mogą negatywnie wpływać na nasze życie prywatne oraz zawodowe, mogą powodować pogorszenie relacji. A przecież większość życia budujemy na relacjach. Zaczynając od tej z samym sobą.

Dlaczego rozpoznanie uczuć jest takie ważne?

Niewiedza co się z nami naprawdę dzieje może doprowadzić do wielu trudnych sytuacji. Naprawdę. To nie są „tylko” uczucia. Przecież na nich budujemy naszą rzeczywistość. Dotyczy to wszelkich aspektów życia i relacji. Kiedy weźmiemy jakieś uczucie za inne, możemy po prostu… pomylić się. Czasem nic się wielkiego nie stanie, ale w niektórych przypadkach może to na nas naprawdę źle wpłynąć; doprowadzić do nieporozumień, konfliktów, do podjęcia decyzji, która przyniesie niepożądane efekty. Możemy też osłabić lub zniszczyć więź łączącą nas z drugim człowiekiem.

Na gruncie zawodowym, niektóre źle odczytane uczucia mogą spowodować, że zareagujemy na coś w sposób nieadekwatny. I o ile za pierwszym razem najprawdopodobniej zostanie nam to zapomniane, powtarzające się pewne zachowania mogą doprowadzić do pogorszenia relacji. Przenosząc się na grunt prywatny, wiemy, jak wiele jest  przypadków, że osobie będącej w stałym związku, mającej rodzinę, wydaje się, iż się w kimś zakochała. Potrafi poświęcić wszystko dla tej nowej „miłości”, po czym nieraz dość szybko okazuje się, że to żadna miłość była. Skąd taka pomyłka? Ktoś nie rozpoznał właściwie swoich uczuć, nie przypatrzył się im.

Jak rozpoznać uczucia?

Czasem stwierdzamy, że nie wiemy co czujemy. Bywa też tak, że na bazie tych nieodkrytych uczuć robimy coś i nie wiemy dlaczego. Jakbyśmy odrobinę tracili kontrolę nad swoim życiem.

Zwłaszcza kiedy nachodzi nas jakieś uczucie, które nie jest dla nas do końca jasne. I będzie tym mniej jasne, im bardziej będziemy go sobie zabraniać, uciekać przed nim, nie wiedząc nawet czego tak się obawiamy.

Kiedy pozwolimy uczuciu dojść do głosu, przyjrzeć się temu co się w nas  dzieje, możemy wiele się o sobie dowiedzieć i udzielić sobie wsparcia. Czasem unikamy takiej konfrontacji, bo boimy się poznać jakiejś prawdy o nas. Można przez jakiś czas żyć w niewiedzy, ale prawda wcześniej czy później wypływa. Po co więc tracić czas na uciekanie?

Uwalnianie uczuć

Kiedy jesteśmy w bezpiecznym miejscu pozwólmy ciału reagować tak jak chce na dane uczucia. Przebywając w otoczeniu nie do końca dla nas komfortowym, również możemy pozwolić ciału reagować tak jak chce, pod warunkiem, że nie ranimy tym innych i jesteśmy w stanie zaakceptować to, iż nasze zachowanie może nie być społecznie „dobrze widziane” (np. wybuch płaczu).

Pozwalając sobie na swobodne przepływanie uczuć, na fizyczne doświadczenie ich, zdecydowanie łatwiej jest nam je nazwać, a następnie zrozumieć skąd się biorą, co za nimi stoi i jak możemy sobie pomóc.

Każdy ma swój sposób na wydobywanie utajonych uczuć. Zwłaszcza tych przysypanych gruzem zaprzeczeń. Można mieć też kilka sposób, używanych zależnie od sytuacji. Chodzi o coś, co może pomóc nam wydobyć z głębi jakąś prawdę. Dla jednego będzie to rozmowa, dla innego słuchanie konkretnej muzyki, malowanie, bieganie. Coś, co pomoże wypłynąć uczuciu na wierzch.

Ludzie oddziałują na siebie

Czytałam kiedyś wywiad z  młodym, polskim kompozytorem, który stwierdził, że lubi ludzi, którzy go nie lubią. Zwykle jednak wybieramy tych, z którymi jest nam po drodze. Ludzie oddziałują na siebie. Jeśli jakieś uczucie nie jest odwzajemnione to zwykle wynika to z błędu poznawczego (niewłaściwego odczytania swoich uczuć), niezaspokojonych potrzeb lub jakiejś dysfunkcji. Przyczyna może leżeć po jednej lub drugiej stronie relacji. Nie da się tego uniknąć, ponieważ wciąż gdzieś się wszyscy  potykamy.

Nie ma nic złego w tym, że kogoś lubimy, nie lubimy, że czujemy niemoc lub rozpierająca radość. Nie ma nic złego w tym, że pozwolimy sobie na uczucia. Uczucia nie są złe. One mówią nam o tym co się z nami dzieje, czego nam brakuje, z czym mamy trudność. Są ważnymi informacjami. Nawet jeśli wydają się być „nieadekwatne”.

Ważne jest co z tymi uczuciami robimy. Bo czuć to jedno, a podążać za uczuciem….drugie.

Zaglądałam do:

Wayne W. Dyer, Pokochaj siebie, Warszawa 2017.

Podziel się