Każdy ma swój sposób na udany urlop. Jedni planują go z dużym wyprzedzeniem, inni decyzje o wyjeździe podejmują spontanicznie. Jednak nie zawsze wracamy wypoczęci z wakacyjnego wyjazdu. Co zrobić by urlop, nawet krótki, był naprawdę udany?

Wydaje się, że największym wrogiem wypoczynku wakacyjnego jest mniej więcej to samo, co w przypadku wypoczynku codziennego. Nadmiernie spięcie i nieumiejętność odpoczywania. Napięcie towarzyszy nam kiedy jesteśmy wciąż zwarci i gotowi do podjęcia działania, stawienia czoła wyzwaniu. Nie potrafimy zwolnić obrotów, zdrowo odreagować stresu. Do tego często dochodzi perfekcjonizm i potrzeba nadmiernej kontroli.

Nieumiejętność odpoczywania może być związana z pracoholizmem, ale również z niewłaściwym zarządzaniem czasem. Kiedy panuje w naszym życiu chaos, nie potrafimy być obecni w chwili, w której jesteśmy. Pisałam o tym TUTAJ.

Każdy inaczej wyobraża sobie udany odpoczynek. Jedni lubią mieć wszystko zaplanowane, inni decydują się na coś z dnia na dzień. To tak jak jedni wolą leżeć na plaży, a inni wspinać się po górach. Pomiędzy jednym, a drugim jest jeszcze wiele innych możliwości. Ważne by dawały one nam to, czego zwykle szukamy wybierając się na urlop – wypoczynek.

Oto kilka wskazówek jak sprawić, by wakacje były udane.

Udany urlop – 5 zasad:

  1. Pomysł. Żeby odpocząć trzeba wiedzieć co nam daje odpoczynek, co nas relaksuje. Czasem w gonitwie zatracamy umiejętność odpoczywania, zapominamy co nam sprawia największą radość. Przychodzi urlop, a my nie wiemy co ze sobą zrobić. Warto się zastanowić nad taką formą wakacji, która jest dla nas najbardziej odpowiednia, która przyniesie oczekwiany rezultat.

  2. Plan. Kiedy już wiemy jak chcemy wykorzystać wolny czas, dobrze jest swój odpoczynek zaplanować. Zwłaszcza kiedy mamy 2-3 tygodnie wolnego w ciągu roku. Nie oznacza to, że mamy mieć co do godziny zaplanowany dzień. Nic z tych rzeczy. Plan ma być zarysem tego co chcemy robić w wolnym czasie, rozłożyć to na wolne dni, zostawić margines błędu.

    Niektórzy mówią, że jak nadejdzie urlop, to się w końcu wyśpią, poleżą, poleniuchują. Jeśli pozwoli im to naprawdę odpocząć to w porządku. Często jednak spotykam się z refleksją, że ktoś nie zaplanował sobie urlopu, chciał mieć luz, wstawał późno w wolny dzień i nie wiedział co ma ze sobą zrobić. Posiedział na internecie, poszedł po zakupy, potem leżał przed telewizorem, jakoś dzień szybko uciekł. A potem kolejny i kolejny. Urlop minął, a on nie wypoczął.

  3. Wyjazd. Jest zwykle bardzo dobrym pomysłem. Nie każdy może wyjechać, ba, nie każdy chce, ale zmiana otoczenia może mieć naprawdę dobry wpływ na nas. Pozwala nabrać nie tylko psychicznego, ale wręcz fizycznego dystansu, zająć się czymś innym, zobaczyć coś nowego. To pozwala odpocząć od tego, co zazwyczaj i wnieść powiew świeżości. Wyjazd nie musi być daleki. Można się wybrać nawet za miasto. Zawsze to trochę inne otoczenie.

  4. Urlopowa rutyna. Jeśli nie możemy lub nie chcemy wyjechać, urlop jest świetną okazją by wprowadzić w nasze codzienne życie trochę…rutyny. Zwłaszcza w kwestii snu. Oczywiście na wyjeździe też można to zrobić, ale on często rządzi się innymi prawami. Wspomniane wakacyjne odsypianie może rozregulować nasz dobowy rytm snu, efektem czego, po powrocie do codziennych obowiązków, będziemy bardziej zmęczeni. Warto nauczyć się wstawać codziennie o tej samej porze. Jeśli potrzebujemy więcej snu – kładźmy się wcześniej. Wyspany organizm to wypoczęty organizm.

  5. Luz. Dobrze jest planować, ale pozostawać elastycznym i w razie potrzeby zmieniać plany. Wiele jest niezależne od nas, jak chociażby pogoda. Dlatego spinanie się, że wakacje mają wyglądać tak i tak, może przynieść tylko frustrację. Im mniej oczekiwań, tym mniej rozczarowań. Elastyczność pomaga przeżyć to co się nam właśnie przydarza i wziąć z tego jak najwięcej nie frustrując się jednocześnie, że czegoś nie przeżyliśmy. Jest to co jest i z tego właśnie możemy korzystać.

Nasz niezapomniany urlop

Przez długi czas nie mieliśmy możliwości pojechać na urlop gdzieś dalej. Tęskniliśmy bardzo za górami i kiedy ponad rok temu pojawiła się możliwość wyjechania na tydzień w nasze polskie Tatry, byliśmy bardzo podekscytowani. Mąż sprawdził samochód, ja wszystko spakowałam, przygotowałam pomysł na malowniczy dojazd i zaplanowałam trasy górskich wędrówek. Dostosowałam  je oczywiście do możliwości naszej wówczas 5,5 letniej córki.

Wyjechaliśmy z rana, w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą zjedliśmy śniadanie. Potem kierowaliśmy się na Tarnów. Miałam plan zwiedzania, ale mina męża była jakaś nietęga. Więc zrezygnowałam z mojej szeroko zaplanowanej wycieczki krajoznawczej i pojechaliśmy autostradą. Na Zakopiance już coś mi bardzo śmierdziało. Koło Zakopanego zaczęło się dymić. Tak, to jednak nasz samochód odmówił posłuszeństwa wjeżdżając pod górkę w drodze do Murzasichle.

Nie taki był plan, zdecydowanie! Na szczęście właściciele posesji, przy której „zaparkowaliśmy”, pozwolili „wjechać” na ich teren i pozostawić samochód do czasu rozwiązania sytuacji. Na miejsce noclegowe wraz ze wszystkimi tobołami (wiecie jak się człowiek pakuje gdy jedzie samochodem…) dowiozła nas taksówka. A pani gospodyni przywitała serdecznie z gościńcem i dobrym słowem.

To była końcówka maja, jeszcze poza sezonem. Busy nie jeździły zbyt często, wiele kilometrów zrobiliśmy pieszo, żeby się dostać tam gdzie planowaliśmy. Choć nie udało się z oczywistych względów zrealizować wszystkiego, a pogoda dopisała pół na pół, plan podstawowy został wykonany. Miejsca, które darzyliśmy największym sentymentem udało się pokazać naszej córce. Pokochała góry tak jak my. W drodze powrotnej chcieliśmy odwiedzić znajomych, pokazać córce Kraków, niestety nie mieliśmy możliwości. Samochód został w górach. A my wracaliśmy do domu… autobusem i dwoma pociągami.

Jak nie zepsuć sobie wyjazdu

Przyznacie, że nasz urlop był….niezapomniany? Część rzeczy, między innymi fotelik samochodowy, mąż nadał kurierem do naszego miasta. Musieliśmy jednak zamówić duży plecak by spakować resztę rzeczy. Pojawiły się więc nieplanowane wydatki. Jednocześnie mimo dość sporego stresu, zwłaszcza na samym początku, przyjechaliśmy wypocząć. Co nam w tym pomogło? Skupienie się na chwili obecnej. Na przeżywaniu tego co tu i teraz. Radość dziecka ze zdobytego szczytu, zachwyt nad pięknem gór, pyszna szarlotka nad Morskim Okiem, życzliwi ludzie spotkani na szlaku. Odpuszczenie sobie i innym.  Jest jak jest, korzystamy z tego co mamy.

Dobrze jest wiedzieć jaki odpoczynek nam sprzyja oraz zaplanować go, żeby nie mieć poczucia, że czas przeleciał nam przez palce. Niby nic nie robiliśmy, niby był luz, a jednak jakoś nie tak. Jeśli mamy możliwość i chęci, wyjazd jest wartym rozważenia pomysłem na urlop, gdyż pomaga nabrać dystansu do codzienności. Pozostając w miejscu zamieszkania również można odpocząć wybierając nasze ulubione aktywności, a nawet uregulować tryb życia, co przyniesie efekty długofalowe.

Otwartość na rzeczywistość pomaga zachować dobry nastrój pomimo nieprzewidzianych trudności i przymusowej zmiany planów. Warto cieszyć się z tego co jest, zamiast płakać za czymś, czego nie ma. Poza tym naprawdę wiele uczymy się o sobie i o świecie w takich nieoczekiwanych  okolicznościach.

A co Wam pomaga skutecznie wypocząć? Co byście dodali do listy 5 zasad udanego urlopu?

Podziel się