Życie bez mięsa jest możliwe. Napiszę więcej – jest przyjemne. Niektórzy postrzegają wegetarianizm jako modę lub swego rodzaju ideologiczną fiksację. Przed oczami stają im nagie kobiety protestujące przeciwko odzieraniu zwierząt z futer…. A tu przede wszystkim chodzi o nasze zdrowie i/lub o troskę o zwierzęta.

Kiedy byłam dzieckiem, myśląc o wegetarianach uważałam, że jest to jakaś elita. Mają dużo pieniędzy, jedzą jakieś wymyślne potrawy, a mi mama na talerz wrzucała dwa mielone i ziemniaki. Gdzie mi tam do wegetarian….

Pierwsze kroki

Muszę jednak przyznać, że nigdy nie byłam wielką amatorką jedzenia mięsa. Coś mi w tym nie pasowało. Pomimo to, przez ponad trzydzieści lat, wplatałam w swoje menu również posiłki mięsne. Dlaczego? Bo byłam nauczona, ze chude mięsko jest zdrowe, że bez jedzenia go nabawię się anemii, itp. Kilka lat temu już prawie nie jadłam produktów mięsnych, ale lekarz powiedział mi: „jesteśmy mięsożercami, musisz jeść mięso”. Zaufałam mu.

Minął jakiś czas, a we mnie wciąż pojawiały się niepokoje co do jedzenia mięsa. Widziałam w tym coś niemal agresywnego. Pewnego dnia obejrzałam film, jakiś zwyczajny,fabularny, w którym młoda dziewczyna była wegetarianką. Padły tam słowa, że jedząc zwierzęta, zjadamy ich strach, które one czuły będąc zabijane. Nie wiem, czy tak może być, ale zastanowiło mnie to. Niedługo później zdecydowałam się na post warzywno-owocowy, po którym nie wróciłam do jedzenia mięsa. Było to ponad rok temu. Czyli od ponad roku nie jem mięsa i owoców morza, a od ok około 5 miesięcy również ryb.

Czy coś mi się przez to stało? Nie. Żadnej anemii. Czuję się zdecydowanie lepiej. Nigdy nie planowałam takiej drogi, może to ja ją wybrałam, a może ona mnie 😉

Życie bez mięsa w praktyce

Pewnych rzeczy nie widzimy, nie rozumiemy, dopóki ich nie doświadczymy. Życie przynosi nam coraz ciekawsze doświadczenia. Jak byłam nastolatką, nie rozumiałam dlaczego mamie przeszkadza muzyka, przecież słuchałam bardzo fajnych kawałków. Ona za to wracając z pracy uwielbiała „słuchać ciszy”. Dorosłam, zrozumiałam. Zanim urodziło się nam dziecko nie zwracałam zbytniej uwagi na codzienne dźwięki dopływające z domów, ulic, podwórek. Kiedy chodziłam z dzieckiem w wózku na spacery doszłam do wniosku, że ludzie są naprawdę głośni. Nasza córka bardzo źle spała od urodzenia. Stawałam na głowie żeby mogła się zdrzemnąć. Ale próżno było tego szukać na zewnątrz. Wiele osób nie zamyka czegoś, tylko trzaska, nie odpowiada, tylko odkrzykuje albo zwyczajnie wrzeszczy.

Podobnie było z jedzeniem mięsa. Dopóki gościło w moim menu nie bardzo zwracałam uwagę na to, jak sobie w codziennym życiu radzą wegetarianie i weganie, na jakie trudności napotykają. Ponad rok temu byłam na podlaskim weselu, na którym bawił się również wegetarianin. Poza owocami nie było dla niego prawie nic do jedzenia. Ewentualnie ziemniaki z surówką.

Pomyślałam sobie, że faktycznie słabo trochę. Jeśli przyszedł z myślą, ze zje coś dobrego, to się pewnie rozczarował 😉 Nie wiedziałam wówczas, że kilka dni później sama zacznę wchodzić na drogę wegetarianizmu.

Czy spotykam się z podobnym „problemem”? Owszem. Zwłaszcza, że prawie nie jem nabiału i jaj. Na szczęście standardowy podlaski obiad składa się poza mięsem z jakiejś kaszy lub ziemniaków z warzywami. Także w gościach nie głoduję.

Jednak jak byłam ostatnio na przyjęciu, poza owocami mogłam jeść co najwyżej słodycze, których także unikam (robię własne, bez cukru). Tu już nawet nie chodzi o mnie. Przecież to mój wybór, mogę zjeść przed wyjściem. Jednak trochę zaniepokoiło mnie, że każde danie było mięsne. Nawet w takie, które zwykle bywa bezmięsne, zostało „włożone” mięso. Dużo za dużo spożywanych jest produktów odzwierzęcych…

Bezmięsne potyczki

Jestem na szczęście mocno dorosła, więc raczej nikt nie kwestionuje mojego wyboru jakoś natarczywie. Oczywiście na początku spotykałam się z pytaniami typu:

„Nie jesz mięsa czy tylko wieprzowiny?”

“Ugotowałam dla Ciebie królika.

Przecież wiesz, że nie jem mięsa…

Ale to królik, z własnej hodowli

Ale to wciąż mięso…

„Nie jesz mięsa? Ale kurczaka jesz?”

“Coś słabo się dziś czuję…

To dlatego, że nic nie jesz

Jem przecież. Tylko mięsa nie jem

No właśnie…”

Główne powody rezygnacji z mięsa

Dlaczego przestałam jeść mięso? Już trochę o tym napisałam. Zaczęło się od argumentów zdrowotnych. Negatywne skutki spożywania mięsa nie pojawiają się od razu. Jest to proces trwający latami, dlatego często wielu chorób nie wiążemy bezpośrednio ze spożywaniem białka zwierzęcego. Jak wiemy mięso jest pokarmem niezrównoważonym. Zwiększa ilość kwasów organizmie, przyczyniając się do odwapnienia kości (organizm „wyciąga” wapń z kości by zneutralizować zakwaszenie). Poza tym podlega gniciu jelitowemu. Produkty tego gnicia przy np. choć trochę uszkodzonej wątrobie przedostają się do krwiobiegu zatruwając organizm. Białko zwierzęce przyczynia się i wspomaga rozwój nowotworów oraz wielu chorób autoimmunologicznych i cywilizacyjnych.

Jednak nie tylko moje zdrowie popchnęło mnie na drogę rezygnowania z produktów odzwierzęcych. To, jak traktowane są zwierzęta, które potem trafiają na stół, skutecznie mnie odstręcza od spożywania mięsa. Na końcu wpisu, w źródełkach, dodałam kilka linków obrazujących ten temat.

Wiele lat  zajęło mi żeby znaleźć się w tym miejscu, ale bardzo się cieszę, że w nim jestem. Mam przekonanie, iż idę dobrą drogą. Nie tylko dla mojego zdrowia. Czuję po prostu, że postępuję słusznie.

 

Źródełka:

T. Colin Cambell, Thomas M. Cambell II “The China study” (pol. “Nowoczesne zasady odżywiania”); E. Dąbrowska “Ciało i ducha ratować żywieniem”; Dr McDougall “Jedzenie, które szkodzi zdrowiu”Dr McDougall o białku; NCBI;

Biała krowa; ZiemianieGary Yourofskyhumanemyth.org

Podziel się